Planowanie w moim wypadku mija się z celem. Po kiepskim finansowo początku roku nie planowałam żadnego wielkiego wakacyjnego wyjazdu, nie było za co i raczej małe były perspektywy na nagłe wzbogacenie się (jakoś nie wychodzą mi te 6-tki w LOTTO). Chciałam jedynie zabrać dzieci na kilka dni do mojego rodzinnego miasta w odwiedziny do mojego taty, który tam mieszka. Ojciec wziął urlop i jutro miałam wysiadać na dworcu we Włocławku. Tymczasem moje dzieci, zgodnie zresztą z czarnym scenariuszem pochorowały się koncertowo. Najpierw Ala złapała jakieś paskudne przeziębienie, zakończone antybiotykiem, później tradycyjnie już Piotruś zaczął pokasływać. Myślałam, że jak zawsze dostanie zapalenia oskrzeli tymczasem on kaszle a dodatkową atrakcją są wymioty po każdym posiłku :(. Na szczęście "nic" poza tym nie wskazuje na poważną chorobę, może normalnie pić i nie zwraca mleka, które stało się głównym jego posiłkiem, nie ma gorączki i normalnie się bawi. W piątek wieczorem byłam z nim u lekarza, na tzw. pomocy doraźnej, gdzie lekarka nic na dobrą sprawę nie stwierdziła. Jutro czeka mnie wizyta u naszego pediatry.
Atrakcje nocne zapewniła mi za to Alicja, która najpierw zwymiotowała w łóżku u siebie a potem nie zdążyłam i moje łóżko również zaliczyło zmianę pościeli a podłogi w kilku pomieszczeniach mycie, dodam że była godzina 1 w nocy. Takie atrakcje powtórzyły się jeszcze kilka razy w ciągu tej nocy no i trwają nadal. U Ali "zadziałały"najpewniej czereśnie, bo objawy zupełnie inne niż u Piotra.
I tak właśnie zakończył się mój zaplanowany wyjazd do Włocławka. Nic to, jak wyzdrowieją będziemy chodzić na basen, jest jeden w pobliżu, potrzebny nam tylko tatuś, który za tydzień zaczyna urlop i zjedzie z Kielc do Poznania.
Mam nadzieję, że teść da radę podjechać dzisiaj do mnie aby zostać z Alą na chwilkę, ja muszę przecież oddać swój głos na "właściwego" kandydata.
niedziela, 4 lipca 2010
piątek, 25 czerwca 2010
Też tak myślę
Zgadzam się z wierszem zapisanym na tej stronie: "http://fiubzdziuu.blogspot.com/2010/06/politykujac.html">
wtorek, 22 czerwca 2010
Słaba średnia
Kiedy zaczynałam pisać bloga miałam wielką nadzieję, że będę robić wpisy w miarę regularnie i często, przecież tak wiele mam do powiedzenia całemu światu :-). A tymczasem mam średnio dwa wpisy miesięcznie a wszystko dlatego, że doba ma 24 godziny i za nic nie chce się wydłużyć. Niby nie pracuję zawodowo i siedzę w domu z młodszym dzieckiem więc teoretycznie czasu mam całe mnóstwo ale każda matka wie, że jeden dwulatek (prawie) i jeszcze jedna sześciolatka (prawie) są pożeraczami maminego czasu wolnego (w praktyce oznacza to, ze czasu takiego nie mam wcale). Pozostają mi wieczory/noce ale tylko teoretycznie, kryzys (który podobno nie dotknął Polski zbyt mocno ?) zagonił mnie do pracy i wieczory poświęcam na robienie kolczyków, naszyjników, bransolet i zawieszek w ilościach iście hurtowych. Dlatego właśnie wydzierganie jednej serwetki zajmuje mi prawie miesiąc a czasu na zrobienie bluzki na drutach czy szydełku nie mam wcale. Błogosławię tego, który wymyślił audiobooki, dzięki czemu mogę "czytać" i dłubać biżuterię jednocześnie. To moja kolejna bolączka, wcześniej czytałam po kilka książek miesięcznie teraz szkoda mówić :(. Jestem jednak pewna, że za jakiś czas wszystko wróci do normalności, mojej własnej oczywiście :-).
Dziękuję wszystkim, którzy mimo mojej małej aktywności odwiedzają mojego bloga i chwalą moje nieliczne prace. Ja zaglądam do Was regularnie i z wielką przyjemnością podziwiam Wasze prace.
Dziękuję wszystkim, którzy mimo mojej małej aktywności odwiedzają mojego bloga i chwalą moje nieliczne prace. Ja zaglądam do Was regularnie i z wielką przyjemnością podziwiam Wasze prace.
piątek, 4 czerwca 2010
Coś większego
Tytułowe coś większego to tylko kolejna serwetka, tyle że większa :-). Już widać taka moja karma, mam robić szydełkowe serwety, wszelkie robótki na drutach, mimo iż lubię druty, nie wychodzą mi, tzn. nie podoba mi się to co wychodzi :-. O ile oczywiście udaje mi się dokończyć dzieło heh. Tym razem zrobiłam serwetkę nie z bawełnianego kordonka jak zazwyczaj a z Korala 10. Sesja zdjęciowa plenerowa, nadal nie dorobiłam się stosownego stoliczka więc wykorzystałam zasoby teściów. W domu ciemno więc stoliczek z serwetką wylądował na trawniku przed domem. A co do serwetki sami oceńcie:-).


Jeśli chodzi o pracę na tej nitce to szło szybki i bez jakichkolwiek problemów muszę tylko przystosować się do jej ciężkości. Wydaje mi się jednak, ze chwilowo przestawię się na nową nitkę. Teraz robię coś mniejszego, coś, bo nie serwetka, będzie składało się z 9 połączonych elementów. Szybko się szydełkuje bo elementy te są bardzo małe a ja lubię, kiedy od razu widać efekty mojej pracy.
Jeśli chodzi o pracę na tej nitce to szło szybki i bez jakichkolwiek problemów muszę tylko przystosować się do jej ciężkości. Wydaje mi się jednak, ze chwilowo przestawię się na nową nitkę. Teraz robię coś mniejszego, coś, bo nie serwetka, będzie składało się z 9 połączonych elementów. Szybko się szydełkuje bo elementy te są bardzo małe a ja lubię, kiedy od razu widać efekty mojej pracy.
piątek, 14 maja 2010
Liściasta
Mieszkanie mam małe a dziecko ruchliwe i pomysłowe, zajęło mi więc troszkę czasu znalezienie bezpiecznego miejsca na zablokowanie kolejnej serwetki. Tylko cóż z tego, że serwetkę zrobiłam skoro brakuje mi stoliczka, na którym mogłabym ją pięknie pokazać nie wspomnę już o możliwości zrobienia porządnych fotek. Wszystkich wrażliwych proszę więc o wybaczenie, z kilkudziesięciu zdjęć, jakie wykonałam wybrałam "najlepsze".


A teraz dla porównania zdjęcie zrobione z lampą, na którym widać też, że nici były białe :-).

Teraz zachciało mi się narzutki na ramiona. Lato zapowiada się deszczowe a większość moich letnich bluzek nie ma rękawów, więc narzutka przyda się zdecydowanie. Ciekawe czy do lata uda mi się to maleństwo zrobić, mam pewnie obawy z tym związane :-).
A teraz dla porównania zdjęcie zrobione z lampą, na którym widać też, że nici były białe :-).
Teraz zachciało mi się narzutki na ramiona. Lato zapowiada się deszczowe a większość moich letnich bluzek nie ma rękawów, więc narzutka przyda się zdecydowanie. Ciekawe czy do lata uda mi się to maleństwo zrobić, mam pewnie obawy z tym związane :-).
czwartek, 13 maja 2010
A co mi tam :-)
Zapisałam się w długaśnej kolejce na candy blogowo - urodzinowe
http://vilemoo.blox.pl/2010/05/Brandowanie-Kandydowanie.html
http://vilemoo.blox.pl/2010/05/Brandowanie-Kandydowanie.html
czwartek, 6 maja 2010
Wiosno, gdzie jesteś ?
Pogoda w kratkę :-( jednego dnia spaceruję z Piotrem ubranym w sweterek a następnego zakładam Mu ciepłą kurtkę. Zarządzanie pogodowe nawaliło. Kiedy jest zimno chce mi się więcej jeść co zdecydowanie niekorzystnie wpływa nie tylko na moją figurę ale także na samopoczucie. Oby do lata.
Robi się, a właściwie zrobiła się tylko jeszcze nie została zablokowana, kolejna serwetka. Może czas zrobić coś większego ? Spodobało mi się kilka bluzeczek ażurowych, robionych szydełkiem, mam tylko jeden malutki problemik - brak czasu. No bo niby siedzę w domu, w sensie - nie pracuje zawodowo, ale siedzenie w domu nie oznacza leżenia plackiem na kanapie i przerzucania kanałów telewizyjnych. Wszyscy, którzy mają w domu małe (1,5 roczne) dziecię wiedzą o czym mowa (mam jeszcze drugie dziecię ale ono już rozumne i nie przeszkadza w dzierganiu). Wszelkie przejawy aktywności szydełkowo-drutowej z mojej strony kończą się przeogromnym zainteresowaniem ze strony mojego ciekawskiego syna. Gdyby jeszcze interesowała go tylko wełna ale nie, on najbardziej ciekawy jest właśnie drutów i szydełka. Więc wszelkie "prace ręczne" odkładam na wieczór, a wieczorem po całym dniu wzmożonej aktywności moich dzieci usypiam na siedząco i kończy się moje robótkowanie.
Poza tym biegam po lekarzach. U Piotra pulmonolog zdiagnozował astmę (może się pomylił?) wobec tego jest pod stałą opieką lekarza i stale bierze sterydy :-( natomiast Ala ma powiększony trzeci migdał, co ma wpływ na jej słuch i w związku z tym idziemy jutro na drugie badanie słuchu a w perspektywie mamy usunięcie migdała (lepsze to niż głuchota mojego dziecka). Czyli nie nudzę się. W tym wszystkim brakuje troszkę czasu na moje przyjemności, z których ostatnio pozostało mi czytanie innych blogów i oglądanie przepięknych prac, które są na nich prezentowane. Moja "dłubanina" przy tych arcydziełach pali się ze wstydu. Ale będę ćwiczyć i ćwiczyć i może coś z tego kiedyś wyjdzie przepięknego :-).
Czyli wszystko rozbija się o brak czasu, moze jak dzieci dorosną haha.
Robi się, a właściwie zrobiła się tylko jeszcze nie została zablokowana, kolejna serwetka. Może czas zrobić coś większego ? Spodobało mi się kilka bluzeczek ażurowych, robionych szydełkiem, mam tylko jeden malutki problemik - brak czasu. No bo niby siedzę w domu, w sensie - nie pracuje zawodowo, ale siedzenie w domu nie oznacza leżenia plackiem na kanapie i przerzucania kanałów telewizyjnych. Wszyscy, którzy mają w domu małe (1,5 roczne) dziecię wiedzą o czym mowa (mam jeszcze drugie dziecię ale ono już rozumne i nie przeszkadza w dzierganiu). Wszelkie przejawy aktywności szydełkowo-drutowej z mojej strony kończą się przeogromnym zainteresowaniem ze strony mojego ciekawskiego syna. Gdyby jeszcze interesowała go tylko wełna ale nie, on najbardziej ciekawy jest właśnie drutów i szydełka. Więc wszelkie "prace ręczne" odkładam na wieczór, a wieczorem po całym dniu wzmożonej aktywności moich dzieci usypiam na siedząco i kończy się moje robótkowanie.
Poza tym biegam po lekarzach. U Piotra pulmonolog zdiagnozował astmę (może się pomylił?) wobec tego jest pod stałą opieką lekarza i stale bierze sterydy :-( natomiast Ala ma powiększony trzeci migdał, co ma wpływ na jej słuch i w związku z tym idziemy jutro na drugie badanie słuchu a w perspektywie mamy usunięcie migdała (lepsze to niż głuchota mojego dziecka). Czyli nie nudzę się. W tym wszystkim brakuje troszkę czasu na moje przyjemności, z których ostatnio pozostało mi czytanie innych blogów i oglądanie przepięknych prac, które są na nich prezentowane. Moja "dłubanina" przy tych arcydziełach pali się ze wstydu. Ale będę ćwiczyć i ćwiczyć i może coś z tego kiedyś wyjdzie przepięknego :-).
Czyli wszystko rozbija się o brak czasu, moze jak dzieci dorosną haha.
Subskrybuj:
Posty (Atom)